VII Dni Jakości Kształcenia w KDiKS

Spotkanie z Tomaszem Borówką

O dziennikarstwie jakościowym mówił Tomasz Borówka – dziennikarz portalu Ślązag.pl oraz współpracownik magazynu „Press”

Czy istnieje związek pomiędzy wiedzą naukową i światem nauki a dziennikarstwem jakościowym? Jak przyciągnąć uwagę czytelnika, nie rezygnując przy tym z wysokiej jakości tekstu? Na te i inne, równie ciekawe pytania dziennikarz odpowiadał w trakcie spotkania zorganizowanego przez Katedrę Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej w ramach Dni Jakości Kształcenia.

Tomasz Borówka, dziennikarz i historyk, związany obecnie z nowo powstałym portalem Ślązag.pl, współpracownik magazynu branżowego „Press”, w latach 2014-2021 prowadzący także twitterowy projekt „WIELKA WOJNA LIVE”, będący innowacyjną formą retrospekcji poświęconej I wojnie światowej.

Spotkanie z Tomaszem Borówką  prowadziła dr hab. Renata Piasecka-Strzelec, prof. UJK, którą wspierali studenci dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Spotkanie odbyło się 13 maja o godzinie 11 w auli 68-70.

 

Zobacz także: https://www.instagram.com/reel/CdgMfg7FISC/?igshid=YmMyMTA2M2Y= 

 

Moja rada dla studentów dziennikarstwa? – czytać, czytać, czytać…

 

O pierwszych krokach w dziennikarstwie, pasji, czytaniu i…czołgach, z  Tomaszem Borówką rozmawia Karolina Bień.

 

Jak zaczynał pan swoją przygodę z dziennikarstwem?

– Na początku, czyli w szkole, były starty w prasowych konkursach na recenzje. Oraz rzecz wręcz zabawna z dzisiejszego punktu widzenia, gdy istnieją media społecznościowe i każda szkoła, a i niejedna klasa ma fanpejdż – czyli wydawanie szkolnej gazetki ściennej. Tak to wyglądało w latach 80. ubiegłego wieku, gdy o internecie nikomu się nie śniło. Z tym, że o ile większość takich szkolnych gazetek polegała wtedy na wyklejankach z prasy czy innych wydawnictw, to do tej naszej pisaliśmy z kolegą autorskie teksty. Nawiasem mówiąc, kiedy już coś zacytowaliśmy – fragment „We don’t need no education” Pink Floydów – to zdjęto nam wydanie.

A czy pamięta pan, o czym był pana pierwszy artykuł?

– Pierwszy był list do redakcji. Blisko 40 lat temu, ale wycinek wciąż mam zachowany w archiwum.

Jaki to był list, do jakiej redakcji?

– Żołnierz Polski. (Śmiech) Napisali jakieś bzdury o Trójkącie Bermudzkim, a że ja sporo wcześniej na ten temat czytałem, toteż wypomniałem redakcji, że autor artykułu jest na bakier z aktualną wiedzą. Chyba się nie połapali, ze poprawia ich dwunastolatek – i wydrukowali.

Jak pan myśli, czy to że dziennikarz dzisiaj jest i filmowcem, i musi zmontować materiał, i umieć go wrzucić w Internet, nie przełoży się na spadek jakości dziennikarstwa?

– Może zaszkodzić w jeden tylko sposób. To wszystko wymaga czasu. Jeżeli profesjonalny dziennikarz ma wystarczająco czasu na przygotowanie multimedialnego materiału – jest go w stanie stworzyć od A do Z samodzielnie i będzie to materiał dobry. Naturalnie nie mam na myśli tego, by dziennikarz pracował nad jednym artykułem tydzień, miesiąc czy rok – przecież żaden szef na takie coś nie pójdzie. Natomiast jeżeli dziennikarz wystarczającym czasem nie dysponuje, jakość dziennikarstwa może tu ucierpieć. Dlatego dla stworzenia materiału naprawdę wysokiej jakości wskazany jest jednak podział pracy. Analogicznie, jak w załodze nowoczesnego czołgu. Jeśli dowódca miałby obserwować pole walki, wydawać rozkazy i do tego strzelać z armaty, to którąś z tych czynności zawsze wykonywałby kosztem innych. Co nie jest optymalne, a wręcz przeciwnie – skutki mogą być opłakane. Dlatego tak się czołgi konstruuje, by podzielić kompetencje, a dowódca i inni członkowie załogi posiadali optymalne warunki pracy. Najlepsze efekty przynosi praca zespołowa. Na przykład  dziennikarza, fotoreportera, kamerzysty, postprodukcji, wydawcy. Oczywiście mówimy o świecie idealnym. Ja sam nieraz działałem i pewno niejeden jeszcze raz będę działać całkowicie samodzielnie, w sposób, jaki opisała pani w swoim pytaniu. Zatem wszystkie umiejętności techniczne jak najbardziej przydają się dziennikarzowi, a do tego ich nabycie to zarazem bardzo dobra inwestycja w siebie.

Jaką radę dałby pan studentom, przyszłym dziennikarzom?

– Dużo czytać. Oraz słuchać i oglądać, bo w końcu dzisiaj zbieranie wiedzy to już nie tylko czytanie. Zbierać informacje z różnych dziedzin, gromadzić je, zestawiać i analizować. Dyskutować o nich ze specjalistami. Krok po kroku samemu stawać się specjalistą i to najlepiej w sprawach, które szczególnie nas pasjonują. Nabierać doświadczenia i umiejętności, by potrafić posiadaną wiedzę atrakcyjnie zaprezentować, przekazać. A robić to z zapałem, przekonaniem i najlepiej, jak się potrafi.